niedziela, 24 października 2010

Świstaki na nowej drodze życia

... wspólnej rzecz jasna!

Czackiewicze winni sobie pomagać, nawet lata po opuszczeniu ukochanych murów i ukochanej Pani Dyrektor. Ta pomoc była przyjemnością pod każdym względem - przemili Państwo Młodzi, słoneczna pogoda i najpiękniejsza suknia, jaką widziałam .

aldonka życzy wiele miłości, samych szczęśliwych przypadków, spokojnych ranków, mało pracy i dużo piniendzy :*






























sobota, 25 września 2010

pamiątki z podróży

Marudziłam o tym wyjeździe od miesięcy. Italiano, Italiano. Muszę wrócić do tego kraju uśmiechniętych nieznajomych, muszę jeszcze raz wsiąść nie do tego autobusu, jeszcze raz pokoczować pod lotniskiem i zjeść kolację z najprawdziwszym księciem. Planować coś, a potem mówić: "ojtam ojtam". Muszę też zrobić tysiąc innych rzeczy, zobaczyć to, co teraz przegapiłam. Banał, lecz i tak powiem: Włochy to nie jest kraj na jedną podróż.

Wydawało mi się, że na 2000 zdjęć zrobiłam 3, które naprawdę mi się podobają. Jednak zrobiłam ich więcej :)

Jeśli piszę coś o fotografii, to piszę to pod nią.

MEDIOLAN:



Symfonia.









WENECJA:

























ptaki dobre, ptaki złe











FLORENCJA...

... przeraża...


... i bawi!




Piazza della Republica we Florencji, ulubiony plac Alessandra






Wciąż boję się tej żebraczki i wciąż mam wyrzuty sumienia, że nie dałam jej żadnych drobnych.


kapusta tu była. aż zatkało meduzę.

RZYM:

Trochę zdjęcie durnostojka, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że świetnie oddaje stosunki przestrzenne w Watykanie.








Watykan płonie.


Danse macabre.








Akurat przy pracy nad tą fotografią zaśpiewała mi Edith "L'Accordeoniste". Mina pana należy do moich ulubionych - także dlatego, że przypomina mi Hannibala Lectera :)