czwartek, 2 września 2010

railway station wschodnia

Życia udało nam się nie stracić. Portfel nie stał się lżejszy o żaden mandat. Pociągi trąbiły nam na dzień dobry, a pani z wieży Władcy Pierścieni groziła tylko paluchem. Słońce świeciło, Agata tańczyła na torach.

































sobota, 14 sierpnia 2010

sierpniowe ogrody w tle

Cóż, jak myślicie, gdzie pani architekt zieleni czuje się najlepiej? Kiedy spytałam o to Martę, od razu odpowiedziała: Ogród Botaniczny UW. Wybraliśmy się tam trójkami - najpierw Marta+krzywho+ja, potem Marta+Braciątko+ja - najpierw w celu przeprowadzeniu zwiadu, potem w celu przeprowadzenia ataku. Zdobyliśmy tę zieloną twierdzę i, po splądrowaniu, wymknęliśmy się niezauważeni pół godziny po zamknięciu. Takie z nas kozaki!

Zdjęcia miały być utrzymane w nastroju bajkowym, nastroju tajemniczego ogrodu. Nie do końca się to udało i niestety muszę przyznać, że to przeze mnie. Znalazło się też parę sztuk BARDZO słabej jakości, co wielce mnie sfrustrowało. Zdecydowałam się jednak nie zawieszać na razie bloga, w końcu miał mi służyć do nauki. Ale ziarno pozostaje :(
















































niedziela, 18 lipca 2010

upalne popołudnie z blondynką

Poniższe fotografie pstrykałyśmy z Olą jeszcze w czerwcu. Dzień był skwarny i obfitujący w żaby, jednak kwiaty w wianku wytrzymały, a i Ola nie straciła dobrego humoru - to dzięki temu mamy piękną pogodę w kadrze! Olu - jeszcze nie miałam tak roześmianej i niereformowalnej modelki. Dziękuję za świetną zabawę i dziękuję jeszcze mojemu maleńkiemu braciszkowi, który dzielnie trzymał blendę! buzi-buzi (Wam obojgu):*

















to moje ulubione zdjęcie. zero photoshopa.