Poniższe fotografie pstrykałyśmy z Olą jeszcze w czerwcu. Dzień był skwarny i obfitujący w żaby, jednak kwiaty w wianku wytrzymały, a i Ola nie straciła dobrego humoru - to dzięki temu mamy piękną pogodę w kadrze! Olu - jeszcze nie miałam tak roześmianej i niereformowalnej modelki. Dziękuję za świetną zabawę i dziękuję jeszcze mojemu maleńkiemu braciszkowi, który dzielnie trzymał blendę! buzi-buzi (Wam obojgu):*
milczenie jest oczywiście spowodowane sesją. przez ostatnie tygodnie sesja wysysała ze mnie soki życiowe, na szczęście nie udało jej się mnie zabić. teraz będzie trochę lżej, ale ze zdjęć na razie nici. W każdym razie pozdrawiam odwiedzających, których [sądząc po liczniku] jest zaskakująco dużo - nie traćcie nadziei, powrócę!